s. Longina Trudzińska

SIOSTRA WANDA LONGINA TRUDZIŃSKA (1911 – 1944)

  •  wychowawczyni w domu dziecka w Turkowicach, darząca wielką miłością wychowanków różnych narodowości
  • narażała swoje życie, aby w czasie wojny zdobyć dla nich żywność
  •  kierowana czcią do Najświętszego Sakramentu, ratowała podpalony przez nacjonalistów ukraińskich kościół w Malicach
  • aresztowana i zamordowana wraz z siedmioma chłopcami w lasach sahryńskich koło Hrubieszowa
  • jej męczeństwo jest owocem wiernej miłości Boga i bliźniego.

Urodziła się 23 czerwca 1911 roku w Trembowli, jako córka Ludwika i Marceli Żydkowskiej. Pochodziła z rodziny religijnej, dobrze sytuowanej.  Wandzia była najmłodszą spośród dziesięciorga rodzeństwa, stąd też była ulubienicą rodziny. Wspólne szczęście trwało jednak krótko, gdyż oboje rodzice zmarli na tyfus, gdy Wandzia miała zaledwie 4 lata.

W roku 1929, w wieku 18 lat Wanda wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek, gdzie otrzymała imię Longina. Pierwszą profesję zakonną złożyła 18 października 1931 roku, zaś śluby wieczyste 19 października 1936 roku. W Zgromadzeniu pracowała jako wychowawczyni dzieci w Turkowicach, później w ochronce w Kozłowie , gdzie prowadziła również Krucjatę Eucharystyczną. W 1935 roku przerobiła kurs pedagogiczny w Poznaniu i wróciła do Turkowic.

W Turkowicach koło Hrubieszowa, na południowych krańcach diecezji lubelskiej, istniał w latach 1919 –1951 duży zakład wychowawczy, Siostra Longina była wychowawczynią 50 – osobowej grupy chłopców, powierzonej szczególnej opiece św. Andrzeja Boboli. Wychowankowie chcąc uczcić zbliżające się święto swojego patrona, przystąpili do spowiedzi św. i 15 maja rano przyjęli komunię św.  Ekipa mająca udać się w tym dniu do Werbkowic miała dodatkowe zadanie –  doprowadzić do pociągu matkę jednej z sióstr.

W drodze powrotnej siostra zauważyła, że płonie kościół w Malicach. Natychmiast wraz z chłopcami pośpieszyła na ratunek. Najpierw wyniosła obraz Serca Pana Jezusa, a kiedy pobiegła po następne rzeczy, została zaaresztowana razem z wychowankami ( 6 Polaków i Żyd; chłopiec ukraiński został zwolniony). Po nocy spędzonej na przesłuchiwaniu w komisariacie ukraińskim w Sahryniu, siostrę i chłopców wywieziono do lasu i rozstrzelano. Siostrę prawdopodobnie zmuszono do wykopania grobu.

W 10 rocznicę wydarzeń wmurowano w kościele w Sahryniu tablice, upamiętniające pomordowanych w 1944 r. Na jednej z nich figuruje s. Longina z chłopcami (brak ich imion i nazwisk).

Wreszcie w roku 1975 znalazł się odważny maturzysta Jan Pokrywka (obecnie kapłan diecezji lubelskiej), który wskazał miejsce i pomógł w ekshumacji. Kości, wiele paciorków z różańców i siedem par dziecięcych butów przewieziono do domu generalnego, urządzono uroczysty pogrzeb i pochowano na cmentarzu w Starej Wsi koło Brzozowa.